Kwiecień 2026: miesięczna rynkowa cena energii wyniosła 132,92 zł/MWh, czyli około 13 groszy za kilowatogodzinę. Lipiec 2026 był najtańszym lipcem w historii notowań PSE. A w niektóre słoneczne południa cena spadała poniżej zera. To nie awaria rynku — to jego nowa normalność, i ma bezpośredni wpływ na to, ile zarabia Twoja instalacja fotowoltaiczna. Wyjaśniamy, co się zmieniło i co z tym zrobić.
Prosument w net-billingu rozlicza nadwyżki według rynkowej ceny energii. Tak wyglądała RCEm w tym roku:

| Miesiąc 2026 | RCEm (zł/MWh) | ≈ zł/kWh |
|---|---|---|
| styczeń | 551,96 | 0,55 |
| luty | 339,01 | 0,34 |
| marzec | 191,95 | 0,19 |
| kwiecień | 132,92 | 0,13 |
| maj | 191,37 | 0,19 |
| czerwiec | 273,20 | 0,27 |
| lipiec | 262,88 | 0,26 |
Zwróć uwagę na kształt tej tabeli. Najwyższa cena wypada w styczniu — gdy fotowoltaika produkuje najmniej. Najniższa w kwietniu i marcu — gdy produkuje coraz więcej, a zapotrzebowanie jest jeszcze małe. Energia oddana do sieci jest najtańsza dokładnie wtedy, kiedy jest jej najwięcej. Ta zależność nie zniknie, bo wynika z fizyki rynku, nie z decyzji administracyjnej.
W 2026 roku ujemne ceny wróciły wcześnie. Pierwszy przypadek wystąpił 28 lutego o godz. 12:00 (−0,01 zł/kWh), a już 6 marca o 12:00 cena wyniosła −0,08 zł/kWh. Tego samego dnia wieczorem sięgała niemal 1 zł/kWh.
Dobra wiadomość: prosument nie dopłaca. Ustawa o OZE mówi wyraźnie, że przy ujemnej wartości RCE wysokość depozytu prosumenckiego nie ulega zmianie. Zła wiadomość, dla tych którzy rozliczają się godzinowo: energia oddana do sieci w takiej godzinie jest warta dokładnie zero złotych. Każda kilowatogodzina, która w słoneczne południe wypłynęła z Twojego dachu do sieci, przepadła jako wartość.
Różnica między południem a wieczorem tego samego dnia — od zera do prawie złotówki za kWh — to jest właśnie miejsce, w którym magazyn energii przestaje być gadżetem, a staje się arytmetyką.
Od 24 sierpnia 2024 r. sprzedawcy obsługujący co najmniej 200 tys. odbiorców końcowych mają obowiązek oferować umowy z ceną dynamiczną — czyli taką, w której cena prądu zmienia się co godzinę, według notowań rynkowych. Warunkiem skorzystania jest licznik zdalnego odczytu.
Skala jest na razie niewielka. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki (komunikat z 29 maja 2026 r.), na koniec 2025 roku z umów z ceną dynamiczną korzystało 4 836 gospodarstw domowych — to 0,03% odbiorców, choć wzrost rok do roku był kilkudziesięciokrotny. Takie oferty miało 10 sprzedawców, a licznik zdalnego odczytu umożliwiający przejście na taryfę dynamiczną posiadało 48% odbiorców.
Te 48% to najważniejsza liczba w całym artykule. Za dwa, trzy lata liczniki będą niemal wszędzie, a taryfa dynamiczna stanie się normalną opcją dla każdego. Kto dziś projektuje instalację, projektuje ją właśnie na tamten moment.
Jeszcze w systemie opustów logika była prosta: produkuj jak najwięcej, sieć „przechowa”. W net-billingu, przy dzisiejszych cenach, ta logika przestała działać. Liczy się nie ile wyprodukujesz, ale ile z tego zużyjesz u siebie — i o której godzinie.
Z tego wynikają trzy konkretne wnioski przy planowaniu instalacji:
Magazyn energii. Nadwyżka z południa, zużyta wieczorem, jest warta tyle, ile kosztuje prąd z sieci — a nie tyle, ile płaci za nią rynek w godzinie szczytowej produkcji. To cała różnica między 0 zł i 1 zł za kWh z przykładu powyżej. Przy okazji: właśnie teraz można na magazyn energii dostać dotację do 19 tys. zł.
Automatyka i sterowanie. Pompa ciepła, bojler, ładowarka samochodowa i klimatyzacja to urządzenia, które w większości przypadków nie muszą pracować „teraz” — mogą pracować „gdy jest tanio”. Bez sterowania ta elastyczność jest tylko teoretyczna. Z automatyką domową staje się miesięczną oszczędnością na rachunku.
Dobór mocy instalacji pod profil zużycia, nie pod powierzchnię dachu. Instalacja przewymiarowana względem realnej autokonsumpcji oddaje nadwyżki dokładnie w tych godzinach, w których są najtańsze. Przy dzisiejszych stawkach kolejne kilowaty na dachu zwracają się wolniej niż magazyn i sterowanie.
Rachunek się nie załamał, tylko przesunął. Oszczędność bierze się dziś przede wszystkim z tego, czego nie kupujesz od sprzedawcy, a nie z tego, co mu sprzedajesz. Instalacja dobrana pod realne zużycie, magazyn o rozsądnej pojemności i sterowanie największymi odbiornikami dają razem efekt, którego same panele już nie dadzą. Z dotacjami szacowany czas zwrotu takiej inwestycji mieści się w przedziale 7–8 lat.
Chcesz wiedzieć, jak ten rachunek wygląda w Twoim przypadku? Zadzwoń: +48 791 234 990 (pon.–pt. 8:00–18:00, sob. 10:00–13:00), napisz przez formularz kontaktowy albo wpadnij do nas — ul. Krzemowa 1, 64-000 Kościan. Policzymy autokonsumpcję na Twoich danych, nie na średniej krajowej.
Źródło danych: notowania RCEm publikowane przez PSE (dane do lipca 2026 r.), komunikat URE z 29 maja 2026 r., ustawa o odnawialnych źródłach energii. Stan na 25 sierpnia 2026 r.